A może „Osadnicy” zamiast „2-go Marca”?

Z naszych informacji wynika, że wojewoda zachodniopomorski wszczął postępowanie nadzorcze w sprawie pyrzyckiej ulicy 2-go Marca. Podobne postępowania wszczęte zostały w 37 innych gminach województwa. Co to oznacza? W dużym uproszczeniu jest to sprawdzenie, czy nie „podpada” ona pod ustawę dekomunizacyjną. Oczywiście nie oznacza to, że nazwa będzie musiała zostać zmieniona, ale warto się nad tym tematem pochylić.

Wcześniej Instytut Pamięci Narodowej odpowiedział na wątpliwości Zarządu Powiatu Pyrzyckiego co do zasadności świętowania 2 marca (który to dzień jest rocznicą zakończenia walk o Pyrzyce) w kontekście upamiętnienia polskich osadników. Zdanie IPN było jednoznaczne – rocznica ta nie powinna być obchodzona. W poprzednim półroczu odbyła się na ten temat nawet dyskusja medialna, ponieważ w tegorocznym obchodzie 2 marca nie wzięła udziału delegacja powiatu, a burmistrz Pyrzyc zorganizowała spotkanie dyskusyjne na temat rocznicy.

Dzień 2 marca stał się więc sprawą polityczną. Nie doczekaliśmy się więc zmiany nazwy ulicy, dlatego też wojewoda podobnie jak w innych przypadkach wszczął postępowanie nadzorcze. A czy nie lepiej byłoby, gdyby Rada Miejska wcześniej tą nazwę zmieniła? I nie chodzi tutaj o ideologiczne pobudki, które powiodły parlament do wprowadzenia ustawy. Po prostu znacznie lepiej brzmiałaby chociażby nazwa „ulica Osadników”, albo „ulica Pionierów”. Dlaczego? Bo nazwy te odnoszą się do konkretnych osób. Do tych kilku tysięcy naszych dziadków i pradziadków, którzy tutaj przyjechali po wojennej zawierusze. Którzy podnosili z gruzów prawie całkowicie zniszczone miasto i którzy zasiedlali opustoszałe okoliczne wioski. To dzięki nim możemy dzisiaj tutaj żyć i z dumą mówić, że jesteśmy Polakami. Nazwa ta nie jest kontrowersyjna, bo mówi ona o wszystkich osadnikach, bez względu na ich wyznanie, poglądy, na to czy w czasie wojny walczyli w Armii Krajowej czy Armii Ludowej. A czym jest „2 marca”? Pustą, nic nie mówiącą datą, zwykłym dniem. Chociażby dlatego warto by było tą nazwę zmienić.

Jedynym upamiętnieniem pyrzyckich osadników jest skromna tablica w kościele. Czy nie zasłużyli oni na coś więcej? Mamy uniwersalny tzw. „Pomnik Pamięci” przy którym odbywa się praktycznie każda uroczystość rocznicowa (z wyjątkiem 3 maja), przerabiany naprędce z pomnika żołnierzy radzieckich. Już pominę, że moim zdaniem jest on po prostu brzydki. A może warto by było, aby powstał przybytek typowo osadniczy? Nie mówię, że mamy od razu popadać w słynną polską martyrologię, ale kto będzie pamiętał o osadnikach, jeśli nie my – kolejne pokolenia? Nikt chyba nie zaprzeczy, że budowanie Polski na Ziemi Pyrzyckiej było przełomowym wydarzeniem w jej historii.

Uważam, że warto przemyśleć tą kwestię i w tym przypadku schować do kieszeni antyrządowe nastawienie (piszę tak, bo z tego co widzę osoby popierające działania rządu nie mają problemów z ustawą dekomunizacyjną), aby godnie upamiętnić naszych dziadków.

Remigiusz Pajor-Kubicki